Kolejny cios w plecy palaczy z rąk naukowców Uniwersytetu Nawarry. W porównaniu z niepalącymi, u palących występuje o 41% wyższe ryzyko na wystąpienie depresji. Skąd ta różnica? Do końca nie wiadomo... Najprawdopodobniej związek między paleniem a depresją leży w czynnikach genetycznych i środowiskowych. Wiemy natomiast, iż zwiększone użytkowanie tytoniu skutkuje w zmniejszonej aktywności fizycznej w czasie wolnym palacza.
Nie jestem do końca pewien, co powoduje u palaczy większe prawdopodobieństwo wystąpienia depresji - samo palenie, czy zapoznawanie się z wynikami tego typu badań? Na pocieszenie dodam, że zgodnie ze wspomnianymi badaniami - u osób, które rzuciły palenie ponad 10 lat temu stwierdza się mniejsze prawdopodobieństwo wystąpienia depresji niż u ludzi nigdy niepalących. Najwyraźniej źródła przypadłości na dymek zrzucić nie można.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz