poniedziałek, 26 stycznia 2009

Wstępniak do sesji

"W tym roku sesja znowu zaskoczyła studentów"
Ciekawe stwierdzenie. Nie tylko zaskoczyła, ale też dopadła i już zaczęła wysysać energię. Bo który normalny człowiek wstaje o 4 rano, żeby kontynuować pracę nad projektem albo wkuwać do kolokwium ostatniej szansy? Nie patrzeć na mnie; ja wstałem tak wcześnie bo sesja zamieszała mi w głowie. Totalne przestawienie czasu (które swoją drogą, V być może objawia się w wersji przedstawionej przez Ciebie, tylko wtedy moja teoria ległaby w gruzach ^^')

Sesja zimowa. Kto to wymyślił. Jeszcze pamiętam piękne czasy, kiedy można było się opierdalać przez bity rok, aż do czerwca, gdzie dopiero startowały egzaminy. A tu surprise, styczeń dobiega końca i już trzeba przebudzić się ze snu zimowego, i to bynajmniej nie po to aby przywitać wiosnę.

Ostatnie tygodnie wolności. Służą studentom aby zmarnować resztki czasu na kolejne libacje, na których obmyślają strategię, dzięki której przemkną niepostrzeżeni na kolejny semestr. Wkuwać regularnie, po trochu, czy wszystko na raz w końskiej dawce? Zwykle obmyślanie strategii przebiega w czasie, w którym nie pozostają żadne inne opcje, niż rżnięcie na ostatnią minutę. A i spalanie w trybie miejskim wówczas wzrasta. Pół biedy jeśli jedynym środkiem dopingującym jest kawa i glukoza w postaci czekolady, pierwszą można pożyczyć od sąsiada (jeśli takowy istnieje), drugą zaś nabyć w ekspresowym centrum dotowania czekoladą - RCKiK. Nikotyna, rozładowująca stres i alkohol pobudzający mózg do kreatywnego myślenia, to już nie są tanie zabawki. A podobno 90% odkrywczych prac nie powstaje na czyściocha (i jak tu się dziwić?). Dochodzimy do punktu zwrotnego w historii, gdzie żacy paradoksalnie tępią swoje szare komórki, aby wydusić z nich jak najwięcej.

_______________________________________
W ogóle kto pisze takie gnioty w środku nocy?! :]